Polski


 

 

 

 

 

 

Karol Marks

 


Burżuazja a kontrrewolucja

1848

 

(artykuł drugi)


Napisane: Kolonia, 11 grudnia 1848 r.

Po raz pierwszy opublikowane w: "Nowa Gazeta Reńska" z dnia 15 grudnia 1848 r., bez podpisu autora.


Podstawa wydania polskiego: Karol Marks, Fryderyk Engels, "Dzieła Wybrane" tom 1, Warszawa 1949

 


Gdy potop marcowy - potop w miniaturze - spłynął, pozostawił na berlińskiej powierzchni ziemi nie potwory, nie rewolucyjnych olbrzymów, lecz kreatury w swym stylu, z mieszczańska przykrojone figury - liberałów ze "Zjednoczonego Sejmu", przedstawicieli świadomej burżuazji pruskiej. Prowincje posiadające najbardziej rozwiniętą burżuazję, Nadrenia i Śląsk, dostarczyły głównego kontyngentu ludzi do nowych gabinetów. Za nimi pociągnął cały ogon nadreńskich jurystów. W tym samym stopniu, w jakim burżuazja została zepchnięta przez feudałów na dalszy plan, Nadrenia i Śląsk ustąpiły miejsca w gabinetach prowincjom rdzennie pruskim. Gabinet Brandenburga związany jest z Nadrenią już tylko przez jednego torysa z Elberfeldu. Hansemann i von der Heydt! W tych dwóch nazwiskach zawiera się dla pruskiej burżuazji cała różnica między marcem a grudniem roku 1848!


Burżuazja pruska została wypchnięta na wierzchołek życia państwowego, ale nie tak, jak tego pragnęła, przez pokojową transakcję z koroną, lecz przez rewolucję. Nie własne interesy, lecz interesy ludu miała reprezentować wobec korony, tzn. wobec siebie samej, gdyż ruch ludowy utorował jej drogę. Ale korona była właśnie w jej oczach tylko parawanem z bożej łaski, za którym miały się kryć jej własne przyziemne interesy. Nietykalność jej własnych interesów i odpowiadających jej interesowi form politycznych miała brzmieć w przekładzie na język konstytucyjny: nietykalność korony. Stąd entuzjazm niemieckiej, a zwłaszcza pruskiej burżuazji dla monarchii konstytucyjnej. Jeżeli więc rewolucja lutowa z wywołanymi przez nią konwulsjami niemieckimi była na rękę burżuazji pruskiej, bo wepchnęła jej do ręki ster nawy państwowej, to jednocześnie pomieszała jej szyki, gdyż panowanie burżuazji pruskiej związała z warunkami, których ta ani nie chciała, ani nie mogła spełnić.


Burżuazja nie ruszyła palcem. Pozwoliła ludowi bić się za nią. Przekazana jej władza nie była więc władzą wodza, który zwycięża swego przeciwnika, lecz władzą wydziału bezpieczeństwa, któremu zwycięski lud powierza strzeżenie swych interesów.


Camphausen odczuwał jeszcze niedogodność tej pozycji i cała słabość jego gabinetu pochodzi z tego poczucia i z okoliczności, które je wywołały. Coś jakby rumieniec wstydu upiększa dlatego nawet najbardziej bezwstydne akty jego rządu. Szczery bezwstyd i brak żenady był przywilejem Hansemanna. Czerwony odcień stanowi jedyną różnicę między tymi dwoma malarzami.


Nie wolno pruskiej rewolucji marcowej utożsamiać ani z rewolucją angielską z roku 1648, ani z rewolucją francuską z roku 1789.


W roku 1648 burżuazja była w przymierzu z nową szlachtą przeciw królestwu, przeciw szlachcie feudalnej i przeciw panującemu kościołowi.


W roku 1789 burżuazja była w przymierzu z ludem przeciw królowi, szlachcie i panującemu kościołowi.


Pierwowzorem rewolucji z roku 1789 była (przynajmniej w Europie) tylko rewolucja z roku 1648, pierwowzorem rewolucji z roku 1648 - tylko powstanie Niderlandów przeciw Hiszpanii. Obie rewolucje nie tylko w czasie, ale w treści o stulecie wyprzedzały swe pierwowzory. W obu rewolucjach burżuazja była rzeczywiście klasą stojącą na czele ruchu. Proletariat i nie należące do burżuazji odłamy mieszczaństwa albo nie miały jeszcze interesów odrębnych od interesów burżuazji, albo nie stanowiły jeszcze samodzielnie rozwiniętych klas czy odłamów klasowych. Tam więc, gdzie przeciwstawiały się burżuazji, np. w latach 1793-1794 we Francji, walczyły o przeforsowanie interesów burżuazji, jakkolwiek nie sposobem burżuazji. Cały terroryzm francuski był tylko plebejskim sposobem uporania się z wrogami burżuazji, z absolutyzmem, feudalizmem i mieszczańską kołtunerią.


Rewolucje z lat 1648 i 1789 nie były rewolucjami angielskimi i francuskimi, były rewolucjami na miarę europejską. Nie były zwycięstwem określonej klasy społecznej nad starym ustrojem politycznym; były proklamowaniem ustroju politycznego dla nowego społeczeństwa europejskiego. Zwyciężyła w tych rewolucjach burżuazja, ale zwycięstwo burżuazji było wówczas zwycięstwem nowego ustroju społecznego, zwycięstwem własności burżuazyjnej nad feudalną, narodowości nad prowincjonalizmem, konkurencji nad cechem, podziału nad majoratem w dziedziczeniu, właściciela gruntu nad podporządkowaniem właściciela gruntowi, oświecenia nad zabobonem, rodziny nad nazwiskiem rodzinnym, przemysłu nad heroicznym lenistwem, prawa cywilnego nad średniowiecznymi przywilejami. Rewolucja z r. 1648 była rewolucją wieku XVII przeciw wiekowi XVI, rewolucja z r. 1789 - zwycięstwem wieki XVIII nad XVII. Rewolucje te w większym jeszcze stopniu wyrażały potrzeby ówczesnego świata niż potrzeby tych skrawków świata, w których się odbyły, Anglii i Francji.

Pruska rewolucja marcowa nie ma w sobie nic z tego wszystkiego.


Rewolucja lutowa zniosła konstytucyjne królestwo w rzeczywistości, a panowanie burżuazji w idei. Pruska rewolucja marcowa miała stworzyć konstytucyjne królestwo w idei, a panowanie burżuazji w rzeczywistości. Daleka od tego, żeby być rewolucją europejską, była tylko skarłowaciałym odbiciem europejskiej rewolucji w kraju zacofanym. Zamiast wyprzedzać swój wiek, pozostała o przeszło pół wieku w tyle za swoim wiekiem. Od samego początku była czymś pochodnym, wiadomo zaś, że choroby pochodne są trudniejsze do uleczenia, a przy tym bardziej wyniszczają organizm niż choroby pierwotne. Szło nie o stworzenie nowego społeczeństwa, tylko o powtórne narodziny w Berlinie społeczeństwa zmarłego w Paryżu. Pruska rewolucja marcowa nie była nawet narodowa, niemiecka była od razu prowincjonalnie pruska. Powstanie wiedeńskie, kasselskie, monachijskie, wszelkie rodzaje powstań prowincjonalnych rozgrywały się równolegle z nią i walczyły z nią o pierwszeństwo.


Podczas gdy lata 1648 i 1789 miały tę niezmierną ambicję, żeby stać na czele ruchu, ambicja berlińskiego roku 1848 polegała na tym, żeby być anachronizmem. Światło jej podobne było do światła gwiazd, które do nas, mieszkańców ziemi, dochodzi dopiero wtedy, gdy ciała niebieskie, które je wypromieniowały, już od stu tysięcy lat są wygasłe. Pruska rewolucja marcowa była w miniaturze - jak we wszystkim była miniaturą - taką gwiazdą dla Europy. Światło jej było światłem od dawna zgniłego trupa społeczeństwa.


Burżuazja niemiecka rozwijała się tak opieszale, tchórzliwie i powoli, że w chwili, gdy groźna stanęła przeciw feudalizmowi i absolutyzmowi, sama ujrzała groźnie stojący przeciw niej proletariat i wszystkie odłamy mieszczaństwa, których interesy i idee pokrewne są proletariatowi. I widziała nie tylko klasę za sobą - widziała całą Europę jako wroga przed sobą. Burżuazja pruska nie była, jak burżuazja francuska w r. 1789, klasą reprezentującą całe nowoczesne społeczeństwo wobec przedstawicieli społeczeństwa starego, królestwa i szlachty. Spadła do rzędu swego rodzaju stanu, w równym stopniu ukształtowanego przeciw koronie jak przeciw ludowi, skora do opozycji przeciw obojgu, niezdecydowana wobec każdego ze swych przeciwników z osobna, bo zawsze widziała obu przed sobą lub za sobą; z góry skłonna do zdrady ludu i do kompromisu z ukoronowanym przedstawicielem starego społeczeństwa, bo sama należała już do starego społeczeństwa; reprezentująca nie interesy nowego społeczeństwa przeciw staremu, tylko odnowione interesy w łonie przestarzałego społeczeństwa; stojąca u steru rewolucji nie dlatego, że za nią stał lud, lecz dlatego, że lud pchał ją przed sobą; stojąca wierzchołku nie dlatego, że reprezentowała inicjatywę nowej, lecz dlatego, że reprezentowała urazy starej epoki społecznej; warstwa starego państwa, która nie przebiła się na wierzch, lecz przez trzęsienie ziemi została wyrzucona na powierzchnię nowego państwa; bez wiary w siebie, bez wiary w lud, warcząca przeciw górom, drżąca przed dołami, egoistyczna w obu kierunkach i świadoma swego egoizmu, rewolucyjna wobec konserwatystów, konserwatywna wobec rewolucjonistów, niedowierzająca własnym hasłom, stanowiącym frazesy zamiast idei, wystraszona burzą światową i wykorzystująca burzę światową - energia w żadnym kierunku, plagiat we wszystkich kierunkach, prostacka, bo nie oryginalna, oryginalna w prostactwie, frymarcząca własnymi życzeniami, bez inicjatywy, bez wiary w siebie, bez wiary w lud, bez misji historycznej - stetryczały starzec, który w dodatku czuł się skazany na to, żeby w swym własnym starczym interesie kierować pierwszymi młodzieńczymi porywami pełnego tężyzny ludu i rozładowywać je - ślepa! głucha! bezzębna! - taka była pruska burżuazja, gdy po rewolucji marcowej znalazła się u steru państwa pruskiego.



 

 

 

 

 

 

 

 

AFRIKAANS

 

Karol Marks i Fryderyk Engels

Polski