Polski


 

 

Fryderyk Engels

List Engelsa do Augusta Bebla

12 października 1875

K. Marks i F. Engels, Listy wybrane

Publisher: Książka i Wiedza, Warszawa 1951




Londyn, 12 października 1875.

Drogi Beblu!


Pański list potwierdza całkowicie nasz pogląd, że zjednoczenie było z naszej strony krokiem przedwczesnym i że nosi ono w sobie zarodek przyszłego rozłamu. Byłoby jeszcze dobrze, gdyby się udało odwlec ten rozłam aż po najbliższe wybory do

Sejmu Rzeszy...

Program, w swojej obecnej postaci, składa się z trzech części:


1. ze sformułowań i haseł lassalowskich; fakt ich przyjęcia pozostanie hańbą naszej Partii. Jeżeli dwie frakcje jednoczą się na zasadzie wspólnego programu, to umieszczają w programie to, w czym są zgodne, a nie poruszają tego, w czym są niezgodne. Lassalowska pomoc państwowa figurowała wprawdzie w programie eisenachowskinv ale jako jeden z wielu środków przejściowych, i sądząc po tym wszystkim, co słyszałem, było raczej pewne, że bez tego zjednoczenia — można ją było na wniosek Brackego wyrzucić na tegorocznym kongresie. Obecnie figuruje ona jako jedyne niezawodne i wyłączne lekarstwo na wszelkie społeczne niedomagania. To, że pozwoliliśmy narzucić sobie "spiżowe prawo płacy" i inne frazesy lassalowskie, było dla naszej Partii wielką klęską moralną. Nawróciła się ona na lassalowskie wyznanie wiary. Temu nie można już teraz zaprzeczyć. Ta część programu jest jarzmem kaudyjskim [1], pod którym przeczołgała się nasza Partia ku większej chwale świętego Lassalle'a;

2. z demokratycznych żądań sformułowanych całkowicie w duchu i stylu Partii Ludowej;

3. z żądań skierowanych do "dzisiejszego państwa" (wobec czego nie wiadomo, komu stawia się inne "żądania"), które są bardzo mętne i nielogiczne;

4. z ogólnikowych zdań, zapożyczonych głównie z Manifestu Komunistycznego i statutów Międzynarodówki, jednakże tak przeredagowanych, że zawierają albo zupełny fałsz, albo czysty nonsens, jak to Marks szczegółowo udowodnił w znanym Panu artykule [2].


Całość jest w najwyższym stopniu nieporządna, mętna, niepowiązana, nielogiczna i kompromitująca. Gdyby wśród dziennikarzy burżuazyjnych znalazł się choć jeden rozsądny krytyk, to zanalizowałby on program zdanie po zdaniu, badając każde pod względem jego rzeczywistej treści; wykazałby jak na dłoni jego bezsensowność, ujawniłby sprzeczności i błędy ekonomiczne (np. że środki produkcji są dzisiaj "monopolem klasy kapitalistów", jak gdyby nie było właścicieli ziemskich, czy też gadanie o "wyzwoleniu pracy" zamiast klasy robotniczej — sama praca jest przecież dzisiaj właśnie aż nadto wolna!) i ośmieszyłby okrutnie całą naszą partię. Zamiast tego, osły z burżuazyjnych pism potraktowały ten program zupełnie poważnie, doszukały się w nim tego, czego w nim nie ma, i uznały go za komunistyczny. Robotnicy zdają się robić to samo. Ta jedynie okoliczność pozwoliła zarówno mnie jak i Marksowi nie wyrzec się publicznie takiego programu. Dopóki nasi przeciwnicy, a również i robotnicy podsuwają pod ten program nasze poglądy — wolno nam milczeć.


Jeżeli jest Pan zadowolony z rezultatów w zakresie spraw personalnych, to widocznie nasze wymagania musiały się dość znacznie obniżyć. Dwaj nasi i trzej lassalczycy! A więc i tu nasi nie są równoprawnymi sojusznikami, lecz pokonanymi i z góry przegłosowanymi. Działalność Komitetu, o ile ją znamy, również nie jest budująca: 1. uchwała, aby nie umieścić na liście literatury partyjne pracy Brackego i dwóch prac B. Beckera o lassalizmie [3]; jeżeli została ona cofnięta, to nie dzięki Komitetowi ani też dzięki Liebknechtowi; 2. zakazanie Vahlteichowi przyjęcia proponowanej przez Sonnemanna funkcji korespondenta "Frankfurter Zeitung". O tym sam Sonnemann opowiedział, gdy Marks był tam przejazdem. Bardziej jeszcze niż arogancja Komitetu i gotowość, z jaką Vahlteich poddał się, zamiast po prostu gwizdać sobie na niego, zdumiewa mnie nieprawdopodobna głupota tej uchwały. Komitet powinien przecież zabiegać raczej o to, aby takie pismo jak "Frankfurter Zeitung" było zewsząd obsługiwane tylko przez naszych ludzi...

...Że cała ta historia jest eksperymentem wychowawczym, który nawet w tych warunkach zapowiada bardzo pomyślne rezultaty — co do tego ma Pan zupełną rację. Zjednoczenie jako takie będzie wielkim osiągnięciem, jeżeli utrzyma się przez dwa lata. Ale niewątpliwie można je było mieć za dużo niższą cenę...



______


Przypisy


[1] Jarzmo kaudyjskie — od starożytnego miasta Caudia w Italii, w kraju Samnitów. W czasie drugiej wojny samnickiej (321 r. przed n. e.) Samnici odcięli w Wąwozie Kaudyjskim cztery legiony rzymskie; zmuszeni do poddania się, Rzymianie zostali uprowadzeni przez Samnitów jak niewolnicy — pod jarzmem. Stąd wyrażenie "przejść pod jarzmem kaudyjskim" znaczy tyle co: doznać najwyższego upokorzenia. — Red. przekł. polsk.

 

[2] Mowa tu o "Krytyce programu gotajskiego". — Red.


[3] Mowa tu o postanowieniu Komitetu dotyczącym skreślenia z listy literatury partyjnej antylassalowskich prac B. Beckera: "Prawda o tragicznej śmierci Ferdynanda Lassalle'a" i "Historia agitacji Ferdynanda Lassalle'a wśród robotników" oraz pracy W. Brackego "Propozycje Lassalle'a". - Red.




 

 

 

 

 

 

 

AFRIKAANS

 

Karol Marks i Fryderyk Engels

Polski